Oficjalnie i tradycyjnie, w trzeci weeked marca, rozpoczęliśmy sezon kajakowy
i powitaliśmy wiosnę. Jak co roku gościliśmy w młynie Bombelka, który ma niesamowitą magię. Ściąga kajakarzy i w niezwykły sposób pozwala korzystać z jego walorów. Do tego przepiękna, o tej porze, rzeka Mała Panew. Jeśli dodamy do tego słoneczną pogodę, która nie rozpieszczała poza weekendem to nic więcej pisać nie potrzeba. Uczestnicy pokonali trasę od Krupskiego Młyna do Zawadzkiego. Woda, w otoczeniu rozkwitającej przyrody niosła swym szybkim nurtem wszystkich znużonych zimową przerwą. Nie było atrakcji w postaci zwałek i zatopionych pni, niemniej uciechy było co niemiara. W założeniu do przepłynięcia było 26 km ale
jeden błąd Prezesa sprawił, że kilka osad zaliczyło odcinek o 7 km dłuższy. Ale się działo, to chyba była impreza
na orientację... Skończyło się jednak pomyślnie i wspólne zabawy, i hulanki były zwieńczeniem sobotniego
dnia. Wszyscy zadowoleni umówli się na kolejną imprezę za rok.
14 maja zakończył się, na przystani MKS Czechowice-Dziedzice, kurs sędziów PZKaj. Organizatorem był Śląski Okręg PZKaj. a głównym egzaminatorem v-ce Przewodniczący Kolegium Sędziów PZKaj. kol.Marek Stanny.
Wszyscy kandydaci, członkowie ŚKTK "Neptun" i Tołhaj GDK , pomyślnie zaliczyli wiedzę i po egzaminie uzyskali uprawnienia sędziego okręgowego w kajakarstwie klasycznym i maratonie.Gratulujemy adeptom i dziękujemy za organizację kursu.
Kolejny raz, prawie setka, kajakarzy ze Śląska, Podkarpacia, Mazowsza i Wielkopolski przybyła do Podolsza aby uczestniczyć w spływie rzeką Skawą. Po ubiegłorocznych udrękach pogodowych, tegoroczna impreza była udana. Pogoda niesamowicie sprzyjała płynącym, poziom wody dostateczny, tak więc bez przeszkód wszyscy pokonali odcinek od Wadowic do Podolsza. Kolejny raz nie udało się spłynąć spod zapory w Świnnej Porębie ze względu na prace, w rejonie niebezpiecznego progu w Wadowicach. Zmuszeni byliśmy, ze względu na bezpieczeństwo płynacych, rozpocząć start przy moście drogowym koło dawnej restauracji "Wenecja".
Woda poniosła wszystkich do Grodziska gdzie nastąpiło przewożenie kajaków ze względu na niespływalny próg. Nie doczekaliśmy się jeszcze przeprawy, która dalej jest w budowie. Poczekamy...
Po konsumpcji smakowitej zupki chętni wzięli udział w wyścigu na długości 4,5 km z metą w Podolszu.
Na biwaku czekał na wszystkich ciepły posiłek i konkurencje sprawnościowe m.in. strzelanie z wiatrówki czy
gra w kołki, które cieszyły się zainteresowaniem uczestników. Wieczór upłynął śpiewaniem przy ognisku,
pieczonych kiełbaskach i tańcach. W niedzielę nie udało się pokonać trasy do Spytkowic, ponieważ następny
próg na rzece był nie do pokonania ze względu na prowadzone, również tam, prace budowlane. Alternatywą było
ponowne spłynięcie odcinka Grodzisko - Podolsze. W tym miejscu kajakarzy odwiedził Pan Tomasz Wieliczko, z
Wydziału Promocji UM Zator, który współorganizował 51 spływ Skawą.
Zgodnie z programem o godz.15:00 nastąpiło uroczyste zakończenie spływu, na które przybył patron
honorowy imprezy, Burmistrz Zatora pan Mariusz Makuch. Najlepszym w wyścigu wręczył pamiątkowe dyplomy,
i medale a upominki rzeczowe Komandor spływu. Nagrody rzeczowe otrzymali również zwycięzcy strzelania z
wiatrówki.
Puchar ufundowany przez Urząd w Zatorze dla najlepszej drużyny zdobyła ekipa "Ryczące pięćdziesiątki".
Kolejny raz współpraca z Urzędem Miejskim w Zatorze i Wadowicach, urzędami gmin Tomice, Mucharz,
Spytkowice oraz Starostwem Wadowickim ułożyła się znakomicie. Składamy serdeczne podziękowania za
finansowe wsparcie imprezy i przekazanie materiałów promocyjnych, które otrzymał każdy uczestnik w pakiecie
startowym.
Wspomnieć należy także gościnność gospodarza miejsca biwakowego , którym był LKS "Skawa" w Podolszu. pod kierownictwem Prezesa klubu pana Bogdana Bartuli. Byliśmy przyjęci bardzo serdecznie i co ważne ,
zarówno obiekt jak i cały teren był doskonale przygotowany na naszą imprezę. Dziękujemy.
Wiecie jak nazywa się osoba, która ma szalone pomysły, kocha bezwarunkowo i można z nią szaleć do woli? To CIOTKA!
Już po raz kolejny, spędziliśmy weekend w towarzystwie najlepszych ciotek ever - Moni i Kulawej. To właśnie one zorganizowały szósty przyjacielsko-rodzinny spływ pod nazwą BO Z CIOTKĄ JEST FAJNIE. Impreza była składową cyklicznie organizowanego Kajakowego Weekendu Dziecka, który był dofinansowany przez Ministerstwo Sportu i Turystyki.
16 czerwca rodzice przywieźli swoje pociechy na pole biwakowe Młyn Bombelka, by już w sobotę i niedzielę spłynąć kajakami malowniczą rzeką Mała Panew. Ileż to frajdy miały
dzieciaki. Pogoda cudowna, rzeka kręta, towarzystwo przednie a koszulki na dziecjaczkach współgrały z cudownymi odcieniami wiosny na rzece.
Po przypłynięciu nasze dzieciaczki zostały przejęte przez ciotkę Justynę, która zorganizowała dla nich liczne gry
i zabawy zgodnie z programem i wytycznymi ministerstwa. Następnie ciotka Adka zaprosiła rodziny do tradycyjnej
już sztafety. Rywalizacja była zacięta zarówno między najmłodszymi uczestnikami, jak i między dorosłymi.
Wszystkie dzieci wzięły udział w konkurencjach sportowych na wodzie i lądzie w dwóch podgrupach. Działo się to przed i po wyśmienitym i sytym obiadku. Wieczorem - kino pod chmurką. Widok kojący - maluchy owinięte
śpiworami z zaciekawieniem oglądały bajkę, a na biwaku zagościł błogi spokój… Następnego dnia zwycieżcy
poszczególnych konkurencji uhonorowani zostali nagrodami, medalami i pucharami. Wszystko było dopięte na
ostatni guzik, aż niebo płakało, że to wszystko już się kończy. Ale nie bójcie się ciotki, za rok znów do Was
przyjedziemy.
„ Ruda, Ja z Tobą płynąć chcę, Ruda, przy Tobie nie jest źle
Ruda, ty masz dla nas czas, Ruda kochamy cię a ty nas”
Tak śpiewa nasz przyjaciel Rafał Tomczyk o rzece w piosence „Ruda Reggae”
Nie bez przypadku powstał taki tekst. Przecież, jak nie lubić tej rzeki ?
. Po raz trzydziesty czwarty odbył się Ogólnopolski Spływ Kajakowy na trasie Rybnik Stodoły - Kuźnia Raciborska., z wyścigiem na trasie.
W tym roku udział wzięło w nim ponad 100 osób, wśród których była spora gromadka dzieci.
Cieszymy się, iż nasza impreza przyciąga całe rodziny. Podczas spływu propagowaliśmy zbiórkę pieniędzy na
rzecz chorej córki naszych instruktorów, prowadzoną przez fundację " Iskierka" Warszawa..
Nasi partnerzy z „LKS Koziołki” przygotowali nam obiekt, jak zawsze w wysokim standardzie, a pogoda nas nie
zawiodła. Uczestnicy, poza pływaniem, mogli brać udział w zawodach strzeleckich i świetnie bawić się wieczorem
przy rytmach muzyki dyskotekowej. Najlepsi zdobyli medale, dyplomy i upominki przekazane przez urzędy miast
Żory, Rybnik i Kuźnia Raciborska. Impreza dofinansowana była przez Polski Związek Kajakowy i Urząd Miasta
Kuźnia Raciborska.
. Po raz pierwszy, od wielu lat, udało się zdetronizować wspaniałą drużynę Tołhaj GDK i pierwsze miejsce
drużynowo zdobyła reprezentacja klubu ŚKTK Neptun, organizatora imprezy..
Po raz siedemnasty , tradycyjnie w październiku, spotkaliśmy się na spływie klubowym p.n." Darkówka".
Impreza lekko zakręcona bo spotykają się towarzysze kajakowych wędrówek z zaprzyjaźnionych klubów, którzy doceniają piękno rzek Liswarty, Warty czy Kocinki. W tym roku zaszczycili nas niezwykli goście ze Swiecia, Kajmarów czy Krakowa.
A zakręcona, dlaczego ? Nie planujemy wcześniej gdzie popłyniemy tylko rzutem na taśmę wybieramy trasę. W tym roku była Liswarta i Warta. Niesamowita pogoda, nie- spotykana o tej porze, dodała uroku żóltobrązowym lasom , zielonym łąkom i blaskowi
słońca w ożywionej rzece.
Jeśli dodamy do tego kajakowe wieczory przy kominku, rozbawionych uczestników to chyba wystarczy.
Ukoronowaniem wysiłku pływających były posiłki serwowane przez Grzesia w towarzystwie Dominiki i Piotra .
Wielkie brawa.
Serdecznie dziękujemy również Bartkowi za całokształt działania i ekipie Kajmarów za wsparcie sprzętowe.
Pozostaje czekać na kolejną imprezę. A kilka fotek to tutaj
Śnieg, wiatr i zimno. Taka aura towarzyszyła uczestnikom tegorocznego Wyścigu Barbórkowego na Zalewie Rybnickim.Przywykliśmy do innych warunków a tu zaskoczenie, niemiłe zresztą. W imprezie startowali kajakarze turyści ale w tym roku organizatorzy dopuścili osady "zawodowe" tworząc dodatkową kategorię T-2 OPEN. Zarówno startujący jak i ratownicy rybnickego WOPR-u odczuli warunki pogodowe na trasie wyścigu. Dlatego po przybyciu na metę każdy szukał ciepłego kąta i coś gorącego do podgrzania organizmu.
Na szczęście nikt nie przymarzł, dopłynęli wszyscy choć niektórzy poza limitem
czasowym. Skończyło się na pysznym obiadku zaserwowanym w restauracji hotelu Stodoły. Tam też odbyło się
wręczanie upominków i dyplomów najlepszym , w poszczególnych kategoriach.
Dziękujemy za wsparcie finansowe jakiego udzielił Śląski Okręgowy Związek Kajakowy i darczyńca oraz
urzędom miast Żory i Rybnik, za przekazanie materiałów promocyjnych, które otrzymali najlepsi ze startujących.
Podziękowania należą się również, za wsparcie techniczne, MOSiR w Żorach.